Cytuję Natola i wykorzystuję każdą okazję by uciec od całek, ciągów i hipotez. Nie myślę nawet tyle o tym, żeby we wtorek zdać, co żeby już kurde wrócić do domu. Chciałabym tyle zrobić, a tu wciąż brakuje mi czasu i możliwości! No i straaaaasznie chcę już jeździć na rowerze, a ponoć mój staruszek przeszedł renowację i czeka na mnie zwarty i gotowy :) Znów korci mnie żeby ściąć włosy, bo połamane końcówki, bo gorąco, bo już prawie rok nic z nimi nie robiłam, tylko farbowałam i dałam im po swojemu rosnąć i tak jakoś nudno się zrobiło... Ale jak sobie pomyślę, że musiałabym je codziennie prostować w celu pozbycia się 'hełmu czołgisty' to odechciewa mi się momentalnie. Nie mam na takie bzdury czasu, ale przede wszystkim jestem zbyt leniwa, by się w to bawić. Dochodzi do tego fakt, że podobają mi się ostatnio warkocze i już sama sobie odpowiedziałam - cięcia nie będzie! Ewentualnie jakieś małe cieniowanie, ale to jeszcze zobaczymy.
Wracam do matmy z myślą, że został jeszcze jeden dzień do egzaminu a ja w sumie to mało pamiętam.. Największą durnotą dla mnie jest uczenie się wzorów na pamięć! No to idę się ich uczyć ;)
Trzymajcie we wtorek kciukasy, żeby całki były tylko oznaczone, a granice właściwe, muah :*
Świetnie Ci w długich włosach! To po pierwsze.
OdpowiedzUsuńPo drugie too... sama nie wiem. Trzymam kciuki za całki i granice, a sama postaram się skupić na hipotezach, zmiennych i takich tam :) Będzie git!
mua ;*
hipotezy też mam i ogólnie to ich nie ogarniam ;P
OdpowiedzUsuńjuż nie mogę się doczekać kiedy się spotkamy! :*