Cytuję Natola i wykorzystuję każdą okazję by uciec od całek, ciągów i hipotez. Nie myślę nawet tyle o tym, żeby we wtorek zdać, co żeby już kurde wrócić do domu. Chciałabym tyle zrobić, a tu wciąż brakuje mi czasu i możliwości! No i straaaaasznie chcę już jeździć na rowerze, a ponoć mój staruszek przeszedł renowację i czeka na mnie zwarty i gotowy :) Znów korci mnie żeby ściąć włosy, bo połamane końcówki, bo gorąco, bo już prawie rok nic z nimi nie robiłam, tylko farbowałam i dałam im po swojemu rosnąć i tak jakoś nudno się zrobiło... Ale jak sobie pomyślę, że musiałabym je codziennie prostować w celu pozbycia się 'hełmu czołgisty' to odechciewa mi się momentalnie. Nie mam na takie bzdury czasu, ale przede wszystkim jestem zbyt leniwa, by się w to bawić. Dochodzi do tego fakt, że podobają mi się ostatnio warkocze i już sama sobie odpowiedziałam - cięcia nie będzie! Ewentualnie jakieś małe cieniowanie, ale to jeszcze zobaczymy.
Wracam do matmy z myślą, że został jeszcze jeden dzień do egzaminu a ja w sumie to mało pamiętam.. Największą durnotą dla mnie jest uczenie się wzorów na pamięć! No to idę się ich uczyć ;)
Trzymajcie we wtorek kciukasy, żeby całki były tylko oznaczone, a granice właściwe, muah :*
niedziela, 19 czerwca 2011
środa, 15 czerwca 2011
O facetach słów kilka...
Już od jakiegoś czasu obserwuję swój niezdrowy pociąg do prostych mężczyzn (niezdrowy, bo trochę destrukcyjny). Nie kręcą mnie studenci – inteligenci z chudą pupką i kasą w portfelu. Nie wiedzieć czemu, wole olewatorskich facetów, którzy z fajką w ustach klepią dziewczyny po tyłku. Paradoksem jest, że mieszkając w akademiku z kilkudziesięcioma chłopakami, moją uwagę zwrócili... robotnicy wymieniający okna! (a tak właściwie to jeden ^^) Mój pierwotny instynkt wybiera silnych facetów, pracujących fizycznie i czasem żałuję, że nie żyję w jakiś wiekach średnich kiedy byłoby to normalne. Będąc małą dziewczynką mówiłam, że wyjdę za mojego brata i wyczekuję teraz takiego Rambo, któremu będę gotować obiady i wychowywać dzieci. I to wcale nie znaczy, że nie mam ambicji i jestem przeciwna równouprawnieniu. Każdy ma inny system wartości, a dla mnie od pracy i kasy, ważniejsza jest rodzina (właśnie dlatego nie lubię być we Wrocławiu, bo jestem daleko od tych których kocham). Nie chcę obwiniać rodziców, o to jaki mam pogląd na te sprawy, ale sądzę, że ma to związek z tym jaki wzorzec wyniosłam z domu. Ale zanim założę rodzinę (o ile to będzie miało miejsce), mam zamiar jeszcze pożyć dla siebie i bez poczucia obowiązku spełniać marzenia. Nikt nie wie, co się zdarzy, a możliwe, że skończę te studia, będę pracować w swoim zawodzie (marne szanse), słowiańską naturę ukryję głęboko i razem z partnerem (nie mężem, bo po co się ograniczać) w garniaku stworzymy jeden z tych nowoczesnych, bezdzietnych związków otwartych seksualnie...
sobota, 11 czerwca 2011
Tyle tu miejsc i taki tu zgiełk.
Bardzo lubię widok z naszego okna. To że mieszkamy przy jednej z głównych ulic i wszędzie możemy dojść na piechotę. Wcale nie przeszkadza mi, kiedy w dzień słychać szczekanie psów z klinik i ciągły ruch uliczny, a w nocy studentów wracających z klubów. Jeśli zostałabym we Wrocławiu to najchętniej dalej mieszkałabym tu. Tylko, no właśnie sama nie wiem jak to będzie. Boję się rozstania z Natolem. Przyzwyczaiłam się do wspólnego mieszkania i tęsknię, kiedy nie ma jej przez dwa dni... Ale przecież nie pojadę za nią do Poznania! Pociesza mnie myśl, że za rok może będzie tu Dżo... Bo na razie sama przymierzam sukienki w h&m i zajadam się sorbetami z grycana ;)
środa, 8 czerwca 2011
:)
Ciepły wiatr wieczorową porą zachęca mnie, żeby wyjść z pokoju. Ulegam mu, choć sesja zapasem, a zaliczenia już się zaczęły. Uwielbiam te letnie noce, spacery, siedzenie do późna, spanie pod gołym niebem, kiedy jest tak samo ciepło jak w dzień. To jedna z tych cech wakacji, która sprawia, że czekam na nie z utęsknieniem. Jeszcze trzy tygodnie. Spinamy poślady, a potem luzy rajtuzy ;)
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Najdłuższy post jaki udało mi się do tej pory napisać.
Natol zaprosiła mnie do zabawy w zdradzanie swoich sekretów. Nie wiem czy w moim przypadku jest to najlepszy pomysł, ale spróbujmy :)
- Może na początek mały sekret z dzieciństwa. Jako dziecko notorycznie podkochiwałam się w aktorach. Co tydzień inny był moim przyszłym mężem i nie potrafię już zliczyć ilu ich w sumie było. Ostatnią moją, już młodzieńczą, miłością jest Johnny Depp. Kiedy widzę go na dużym ekranie, to wciąż wzdycham... ^^
- Prawie do dwudziestego roku życia spałam z Kubusiem Puchatkiem. Nie, wcale nie jestem dziecinna po prostu musiałam na czymś opierać rękę, żeby nie gnieść sobie cycków. Na studiach Kubek poszedł w odstawkę, a jego jakże zaszczytne miejsce zajęła poduszka :)
- Od zawsze chciałam mieć starszą siostrę, a kiedy dowiedziałam się, że nie jest to możliwe, to prosiłam rodziców żeby adoptowali dziewczynkę z Domu Dziecka. Wyobrażałam sobie jak będziemy dzieliły się ubraniami i zabawkami i nawet zrobiłam dla niej miejsce w pokoju... Mama widząc mój zapał wytłumaczyła że dziecko, to nie pies którego można przygarnąć ze schroniska i tak moje marzenia o siostrze poszły w łeb. Ale mam za to dwie, całkiem spoko bratowe :)
- Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Nigdzie nie ruszam się bez mojego Zenka i nie sądzę żeby to kiedykolwiek miało się zmienić.
- Jestem przewrażliwiona na punkcie swojej pupy. I nie mówię tu o kształcie czy wielkości (choć widząc lustro nie jestem w stanie się powstrzymać przed skontrolowaniem jak wygląda), bardziej chodzi mi o wszelkiego typu plamy czy zabrudzenia. Za każdym razem gdy wstaję muszę pomacać się po tyłku, żeby sprawdzić czy nic tam nie ma czy na czymś nie usiadłam. Podobnie mam ze sprawdzaniem swojego uzębiania.
- Jeżeli jestem śpiąca to idę spać. Nie przeszkadza mi światło, telewizor, muzyka, impreza, latająca mucha czy widmo zbliżającego się egzaminu z biologii :P
- Lubię to uczucie kiedy pobierają mi krew. Nie umiem go opisać, ale bardzo mi się podoba.
- Nie potrafię się wzruszać i płakać ze szczęścia. Za to jestem w stanie się rozpłakać widząc niepełnosprawnego na ulicy.
- Chciałabym być psychiatrą i zbadać wszystko co dzieje się w naszych mózgach, zwłaszcza podczas snu.
- Przez długi czas uważałam, że nie mam prawa do szczęścia i robiłam wszystko żeby to inni byli zadowoleni. Jednak to już się zmieniło.
Nie wiem czy o takie sekrety w tej zabawie chodziło, ale napisanie tego zmusiło mnie do zastanowienia się nad sobą, więc dzięki za wciągnięcie mnie :*
Jedyną osobą którą ja mogę zachęcić do zwierzeń jest Ewa :)
sobota, 4 czerwca 2011
Bird flew by.
Sekrety innym razem, dziś kilka zdjęć mojego nowego, cudownego tatuażu ^^
Marzenie spełnione. Bierzemy się za następne ;)
środa, 1 czerwca 2011
What should I do?
Kilka ostatnich, dość poważnych rozmów sprawiło, że znów zaczęłam się zastanawiać nad tym co robię i czego w życiu chcę. Czy czasem nie przyjechałam do Wrocławia dla N, czy po to żeby uciec od niektórych osób... Żałuję, że rok temu nie zatrzymałam się przez chwilę i nie zastanowiłam, czego JA właściwie chcę. Bałam się iść swoją drogą, podejmować ważne decyzje. Pozwoliłam, żeby inni mną pokierowali.
Wstydzę się strachu, który mnie ogranicza.
Wstydzę się strachu, który mnie ogranicza.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)