sobota, 24 grudnia 2011

24 XII


Spokojnych, zdrowych, rodzinnych i smacznych !
:*

wtorek, 13 grudnia 2011

nikolaus


Daje więcej radości niż czekolada.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

mów mi dobrze.

dziękuję że jesteś przy mnie.
że kochasz mnie pomimo wszystko.

sobota, 19 listopada 2011

Now you're just somebody that I used to know.

Liście uciekają, słupki rtęci spadają, ludzie są i znikają, a ja wciąż uczę się, że należy brać każdą chwilę i niczego nie żałować.
Przechodnie oglądają się za mną na ulicy, kiedy maszeruję ubrana prawie w całą tęczę. Lubię być sobą, tak zwyczajnie. Bez dopasowywania się pod innych. Oczywiście sprawia mi przyjemność bycie kobiecą i pokazywanie tego czy owego, ale chwilami czuję się jak ładnie zapakowany towar na półce, który swoim wyglądem krzyczy "to właśnie mnie szukasz! tu jestem, weź na mnie!". Robi mi się niedobrze od tej powierzchowności, gdy to czy zainteresuję kogoś zależy od tego co, a raczej czego nie założę. Mam obrzydzenie do facetów i tego jak na nas patrzą. Nigdy nie będę żałować przeszłości, ale czuję że ma i będzie miała na mnie wpływ. Chciałabym wierzyć, że gdzieś ktoś na mnie czeka. Ktoś, kto nie będzie gwizdał za mną w mini, ale uśmiechnie się gdy będę biec przez ulicę ubrana w żółte martensy. Ktoś kto zanim rozbierze mnie fizycznie, będzie chciał rozebrać mnie emocjonalnie. Próbuję w to uwierzyć każdego dnia.

piątek, 11 listopada 2011

Zombie in my head.

Kłębią się, wiją, ciążą, trują i zabijają.
Myśli są moim przekleństwem.

sobota, 29 października 2011

hello, can I trust you?

Znacie to uczucie, gdy pod żebrami robi się ciepło i ciasno?

Czy może istnieć przyjaźń między dziewczyną, a chłopakiem?

Po czym poznam, że to, to już właśnie to?



Staram się nie myśleć, ale głowa nie daje spokoju.

poniedziałek, 17 października 2011

Poszliśmy do zoo...

ale nie weszliśmy :p Chyba cały Wrocław postanowił w niedzielę po obiedzie pokazać dzieciakom małpy. Nie skorzystaliśmy z tygodniowej okazji zobaczenia zwierzaków za 3 zeta - no trudno. Ale nie rozczarowałam się tak bardzo (choć noszę się z zamiarem pójścia do zoo odkąd tu zamieszkałam), bo mimo tego mieliśmy cudny spacer o jakim marzyło mi się przez kilka ostatnich dni. Udało się nawet zrobić trochę jesiennych zdjęć ^^

Bardzo podobają mi się te czerwone, ceglaste budynki Akademii Medycznej. Szkoda że nasz uniwerek nie jest tak klimatowy...

Kojarzy mi się jeszcze z latem i wakacjami. Niedaleko jest fajna plaża, na której można integrować się ;)

Drugi ulubiony przeze mnie most we Wro :)

Szczytnicki !

Moi dzisiejsi: Karo i Osa ^^


Przedstawiam Wam jedną z moich dwóch biotechnologicznych Karolin :)



Nie nasza robota, ale całkiem fajny pomysł.



Na spacerze wyrobiliśmy zdrowotną dzienną normę 10 tyś kroków, więc żeby nie było zbyt idealnie na samym końcu poszliśmy na wielką pizze ^^

sobota, 15 października 2011

POZnań.

Z okazji jubileuszowej inauguracji dostaliśmy od rektora wolny piątek, co postanowiłam dobrze wykorzystać i odwiedziłam Natola. Muszę przyznać, że radzi sobie świetnie i w tym co opowiada o współlokatorkach i ludziach z roku nie ma nic przerysowanego - rzeczywiście są tak samo fajni ;) Udało mi się wkręcić na poznańską domówkę gdzie ludzie mnożyli się z prędkością światła, a cytrynówka z polibudy lała się litrami. Szkoda tylko, że ta 'najbardziej zakręcona impreza ever' skończyła się tak szybko i nieprzyjemnie.. Widocznie sąsiedzi nie byli nigdy studentami :p

niedziela, 2 października 2011

Bulimiczne serce.

W dni taki jak dziś zastanawiam się, w jaki sposób przyjdzie mi zapłacić, za dobro i miłość moich bliskich. Dostaję tak dużo, a sama wciąż daję za mało. Chwilami jest tych uczuć tyle, że aż przyprawiają mnie o mdłości. Czuję, że na nie nie zasługuję. Nie jestem dobrą córką. Nie jestem dobrą siostrą. Nie jestem nawet dobrą przyjaciółką. Przez to czasami nie chcę ich uczuć, więc sprawiam ból, żeby przestali mi je okazywać. Boję się miłości.

czwartek, 29 września 2011

Powrót na stare śmieci.

 Jestem tu od niedzieli, a mam już za sobą jedną przeprowadzkę. Wrocław chyba lubi sprawiać mi taki psikusy ;) W porównaniu z pierwszym rokiem, drugi wydaje się być cięższy, ale też ciekawszy. Prawie nie zdejmuję fartucha ;) Czekam na weekend, kiedy będę mogła cieszyć się pięknym końcem września, bo jak na razie nie mam na to czasu.

czwartek, 22 września 2011

Uśmiecham się do liści i psów.

Czuję się szczęśliwa. Boję się że to minie. Niech to nie mija. Proszę, niech to nie mija!

niedziela, 18 września 2011

lubię to !

Maki nad głową

Słitaśnie różowy lakier od Natola i ich w tle

Ogromne słuchawki, Zenona i to zdjęcie w H&M magazine 

Jej skarpety i ten klimat

Reklamę z czerwonymi balonami w ELLE

Singiel zapowiadający nową płytę Kaśki

Wszystkie wariacje z Agu

i to że wrócił Natol !

środa, 7 września 2011

niziny, doliny i inne nierówności.

bałagan pod sufitem - stwierdzono i udokumentowano.
dobry humor połykam na śniadanie.

środa, 31 sierpnia 2011

mess.

chwilami zastanawiam się skąd 'to' mi się bierze? czemu pozwalam 'tym' myślom przejmować nade mną kontrolę? gdzie, w którym miejscu rodzi się moje przekonanie o beznadziejności, o braku sensu i sił? dlaczego jedno złe słowo jest w stanie wygrać z trzema dobrymi?
nie ufam już temu co jest w mojej głowie. niektórych myśli lepiej nie wypuszczać na wolność, bo mogą ranić nie tylko mnie.

wtorek, 30 sierpnia 2011

hand made in poland

kilka zdjęć z dni ceramiki w bolesławcu. wciąż pamiętam to miasto z perspektywy dziecka...








poniedziałek, 22 sierpnia 2011

jeziorkowo.

Choć słońce prawie cały czas świeciło zza chmur, Agu zmusiła mnie żeby się rozebrać i wykąpać ;) woda najcieplejsza to nie była, a po deszczu to już w ogóle brrr!








:*

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Chillout

Czekoladowa kąpiel z pianką, fajna książka, ulubiona muzyka, koktajl z mango, wygodna poduszka i.. ja. Trzeci dzień bez ludzi. Spokojnie, bezstresowo. Jak to Marcin napisał "szukam szczęścia w małych przyjemnościach" i uczę się, że w życiu o to właśnie chodzi :)


środa, 10 sierpnia 2011

Rozkoszne sam na sam.


Już od jutra dom wolny od elterniaków :) Dobrze mi zrobi trochę samotności, może w końcu wypali mój plan samoakceptacji. Bo o przyjaźni ze sobą mogę tylko marzyć.

Zanim zdobędę zdjęcia znad morza, trochę chmurnej Zielonej Góry i kilka Bachusików. Nie miałam co robić, wzięłam aparat i wyszłam z domu. Ot takie tam.











niedziela, 31 lipca 2011

Przedwyjazdowy.

Postanowiłam zajrzeć tu jeszcze zanim wyjadę i dodać kilka zdjęć :)
Ale najpierw piosenka która nie może wyjść mi z głowy i leci wciąż od nowa...










środa, 27 lipca 2011

Mieszczuch zawitał do wsi.

:D - taka jest właśnie moje reakcja na wspomnienie pięciu dni u Madzi. Jej rodzina jest cudowna, przyjęli mnie bardzo ciepło i ani razu nie poczułam się tam jak intruz. Nie będę opisywać całego wyjazdu, bo to nie to samo. Poznałam fajnych ludzi i świetnie się z nimi bawiłam, tyle! ;)
Wróciłam teraz na dalsze imprezowe wakacje w mieście ^^ A od przyszłego tygodnia wybywam nad morze. Woodstock jednak mnie ominie w tym roku, ale może to i nawet lepiej bo jeszcze zrobiłabym coś, czego później długo bym żałowała... ;)

sobota, 9 lipca 2011

love will keep us together


Spodobało mi się dziś niebo o czwartej nad ranem. Lubię takie wakacjowanie ;)
Ciągle nie mogę się nadziwić, jak to nie mając z kimś kontaktu 4 lata, spotykasz go i rozmawiasz jakby to były 4 dni! I gdy znów ktoś mi powie, że przyjaźnie które będziemy utrzymywać po latach to tylko te ze studiów, to go wyśmieję, bo trzecia be jest idealnym przykładem na to że jeśli trafi się na zajebistych ludzi, to można bez problemu przyjaźnić się długi czas, zawsze dobrze razem się czuć i mieć o czym ze sobą rozmawiać :)

3b forever!

środa, 6 lipca 2011

Free

Wakacje! To co miało być zdane, jest zdane. Wrzesień tylko z matmy, ale to nic wielkiego - ogarnę statystykę i luz ;) Małe plany na najbliższe tygodnie powoli się tworzą. Jak zwykle wiem co chciałabym robić, ale... ale. No właśnie. Bo w domu jest miło i przyjemnie, nic mi nie grozi, stosik książek prosi się o przeczytanie, a na hbo lecą naprawdę fajne filmy :p Wczorajsze spotkanie z 'czeciakami z b' przypomniało mi jak bardzo lubię spontany. Szukam kogoś kto podzieli mój ulubiony sposób na życie i zainspiruje mnie do działania. Obojętnie jakiej płci ;) Na razie jak na szpilkach czekam na powrót Ew i wymyślam różne pomysły na miłe spędzenia czasu.

Stare wakacje już zamknęłam. Trwały zdecydowanie za długo.

niedziela, 19 czerwca 2011

'Nie ma spiny, są drugie terminy!'

Cytuję Natola i wykorzystuję każdą okazję by uciec od całek, ciągów i hipotez. Nie myślę nawet tyle o tym, żeby we wtorek zdać, co żeby już kurde wrócić do domu. Chciałabym tyle zrobić, a tu wciąż brakuje mi czasu i możliwości! No i straaaaasznie chcę już jeździć na rowerze, a ponoć mój staruszek przeszedł renowację i czeka  na mnie zwarty i gotowy :) Znów korci mnie żeby ściąć włosy, bo połamane końcówki, bo gorąco, bo już prawie rok nic z nimi nie robiłam, tylko farbowałam i dałam im po swojemu rosnąć i tak jakoś nudno się zrobiło... Ale jak sobie pomyślę, że musiałabym je codziennie prostować w celu pozbycia się 'hełmu czołgisty' to odechciewa mi się momentalnie. Nie mam na takie bzdury czasu, ale przede wszystkim jestem zbyt leniwa, by się w to bawić. Dochodzi do tego fakt, że podobają mi się ostatnio warkocze i już sama sobie odpowiedziałam - cięcia nie będzie! Ewentualnie jakieś małe cieniowanie, ale to jeszcze zobaczymy.
Wracam do matmy z myślą, że został jeszcze jeden dzień do egzaminu a ja w sumie to mało pamiętam.. Największą durnotą dla mnie jest uczenie się wzorów na pamięć! No to idę się ich uczyć ;)
Trzymajcie we wtorek kciukasy, żeby całki były tylko oznaczone, a granice właściwe, muah :*

środa, 15 czerwca 2011

O facetach słów kilka...

Już od jakiegoś czasu obserwuję swój niezdrowy pociąg do prostych mężczyzn (niezdrowy, bo trochę destrukcyjny). Nie kręcą mnie studenci – inteligenci z chudą pupką i kasą w portfelu. Nie wiedzieć czemu, wole olewatorskich facetów, którzy z fajką w ustach klepią dziewczyny po tyłku. Paradoksem jest, że mieszkając w akademiku z kilkudziesięcioma chłopakami, moją uwagę zwrócili... robotnicy wymieniający okna! (a tak właściwie to jeden ^^) Mój pierwotny instynkt wybiera silnych facetów, pracujących fizycznie i czasem żałuję, że nie żyję w jakiś wiekach średnich kiedy byłoby to normalne. Będąc małą dziewczynką mówiłam, że wyjdę za mojego brata i wyczekuję teraz takiego Rambo, któremu będę gotować obiady i wychowywać dzieci. I to wcale nie znaczy, że nie mam ambicji i jestem przeciwna równouprawnieniu. Każdy ma inny system wartości, a dla mnie od pracy i kasy, ważniejsza jest rodzina (właśnie dlatego nie lubię być we Wrocławiu, bo jestem daleko od tych których kocham). Nie chcę obwiniać rodziców, o to jaki mam pogląd na te sprawy, ale sądzę, że ma to związek z tym jaki wzorzec wyniosłam z domu. Ale zanim założę rodzinę (o ile to będzie miało miejsce), mam zamiar jeszcze pożyć dla siebie i bez poczucia obowiązku spełniać marzenia. Nikt nie wie, co się zdarzy, a możliwe, że skończę te studia, będę pracować w swoim zawodzie (marne szanse), słowiańską naturę ukryję głęboko i razem z partnerem (nie mężem, bo po co się ograniczać) w garniaku stworzymy jeden z tych nowoczesnych, bezdzietnych związków otwartych seksualnie...

sobota, 11 czerwca 2011

Tyle tu miejsc i taki tu zgiełk.


Bardzo lubię widok z naszego okna. To że mieszkamy przy jednej z głównych ulic i wszędzie możemy dojść na piechotę. Wcale nie przeszkadza mi, kiedy w dzień słychać szczekanie psów z klinik i ciągły ruch uliczny, a w nocy studentów wracających z klubów. Jeśli zostałabym we Wrocławiu to najchętniej dalej mieszkałabym tu. Tylko, no właśnie sama nie wiem jak to będzie. Boję się rozstania z Natolem. Przyzwyczaiłam się do wspólnego mieszkania i tęsknię, kiedy nie ma jej przez dwa dni... Ale przecież nie pojadę za nią do Poznania! Pociesza mnie myśl, że za rok może będzie tu Dżo... Bo na razie sama przymierzam sukienki w h&m i zajadam się sorbetami z grycana ;)