sobota, 15 października 2011

POZnań.

Z okazji jubileuszowej inauguracji dostaliśmy od rektora wolny piątek, co postanowiłam dobrze wykorzystać i odwiedziłam Natola. Muszę przyznać, że radzi sobie świetnie i w tym co opowiada o współlokatorkach i ludziach z roku nie ma nic przerysowanego - rzeczywiście są tak samo fajni ;) Udało mi się wkręcić na poznańską domówkę gdzie ludzie mnożyli się z prędkością światła, a cytrynówka z polibudy lała się litrami. Szkoda tylko, że ta 'najbardziej zakręcona impreza ever' skończyła się tak szybko i nieprzyjemnie.. Widocznie sąsiedzi nie byli nigdy studentami :p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz