Zaczynam kochać Wrocław. Brukowane uliczki, kamienice, bulwary, mosty, skwery, zabytkowe kościoły i stare domy. To znów jest to to samo miasto, które poznałam dwa lata temu i które wtedy tak bardzo mnie zauroczyło, że postanowiłam spędzić tu studia. Teraz jeszcze dzięki Markowi Krajewskiemu patrze na nie oczami bohaterów jego książek i wszędzie czuję magię i duchy przeszłości. Jedyne co nie pozwala mi pokochać Wrocławia tak jak Zielonej Góry, to ludzie których wciąż mi tu brakuje.
chcialabym moc kiedys poznac wroclove. jak wygram w totolotka, to wroce z emigracji, kupie sobie mieszkanie we wroclawiu i bede szukac krasnali :)
OdpowiedzUsuńhaha, jest ich ponad 180, a my z Marcinem obczailismy juz 40 ^^
OdpowiedzUsuńJa jestem tak zarabista, ze zastepuje Ci wszystkich :D
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDżej, we Wro mieszka około 630 000 ludzi, masz w czym wybierać :)
OdpowiedzUsuńA ja się muszę w końcu wybrać do Wrocławia! :)