Wyszłam dziś z domu i naszła mnie ochota żeby pojechać na Calineczki, złapać Ew za rękę i iść nad staw, posiedzieć na kamolcu. Jako że nie mogłam tego zrobić z prostej przyczyny: Ew jest w Krakowie, wybrałam się na spacer sama i pomęczyłam trochę nikitę ;)
Trawa!
A na koniec do posłuchania:
przykro mi, że mnie nie zastałaś, ale jesteś też zawsze mile widziana i na Calineczki i na Boboli :D Męcz nikitę, męcz! A w ogóle odezwij się jakoś! Mam Ci tyle do opowiedzenia! Możemy się jakoś na skype umówić, jak jesteś w ZG?
OdpowiedzUsuń