Wyszłam dziś z domu i naszła mnie ochota żeby pojechać na Calineczki, złapać Ew za rękę i iść nad staw, posiedzieć na kamolcu. Jako że nie mogłam tego zrobić z prostej przyczyny: Ew jest w Krakowie, wybrałam się na spacer sama i pomęczyłam trochę nikitę ;)
Trawa!
A na koniec do posłuchania: