sobota, 26 lutego 2011

I feel goooooooood !

Wszyscy się zastanawiają, skąd wziął się u mnie dobry humor. Nie wiem. Po prostu jest ok. Jak widać musiał minąć cały semestr, żebym mogła powiedzieć, że czuję się we Wrocławiu dobrze. W końcu!
Z przyjemnością chodzę na uczelnie i cieszę się z zajętych piątków.
Wychodzę i uśmiecham się :)

wtorek, 22 lutego 2011

Pozamiatać, poukładać trzeba tu.

No to mamy drugi semestr. Z powrotem we Wro, jak na złość znów jest ziiimno, ale nie poddaję się, zakładam znienawidzony golf, rude kłaki chowam pod beretem, ambitnie przystępuję do realizacji planów i z utęsknieniem czekam na przyjście pani Wiosny ;) Chcę wierzyć, że wraz ze słońcem i ciepłem, wrócę do siebie. Nadszedł czas na porządki. Tym razem nie w szafie...

wtorek, 15 lutego 2011

dolce far niente !

Ferie!!!!! Nareszcie mogę z czystym sumieniem leniuchować i marnować czas tak, jak uwielbiam: czytając książki (jak co roku, pierwszego dnia odwiedziłam bibliosa, a dziś wzbogaciłam się o dwie własne - świeżuteńkie, jeszcze nierozdziewiczone^^), robiąc zakupy (lump!), łażąc po mieście (wiatr mi nie straszny, choć wyciska łzy lepiej niż niejedna cebula), jedząc czekoladę (i wszystko co zawiera kakao), robiąc zdjęcia (to dopiero mam w planach) i słuchając muzyki  (Bonobo). Marzy mi się tylko jeszcze dobra impreza, duuużo pizzy i filmów. Wszystko oczywiście z ludźmi, za którymi szaleje :)*




I jeszcze urodzinowy prezent od Natolina. Masz przyjaciela. Tak, mam. Ciebie :)

niedziela, 13 lutego 2011

antyoksydanty.

Nie piszcie. Nie dzwońcie. Nie przychodźcie.
Cieszcie się swoim szczęściem.
Kocham Was, ale zostawcie mnie. Proszę.

piątek, 11 lutego 2011

I ain't lost, just wandering.

To jest żałosne. I robi się powoli nudne. Nie jestem żadną pieprzoną regułą. Jestem wyjątkiem! - słyszysz?!


Wczorajszy błotny spacer po Jędrzychowie :) Muszę zapamiętać żeby w lutym nie wybierać się do Ewci w ładnych butach :D



I zdjęcie "mam nowy wypasiony telefon ale nie wiem jak sie go obsługuje" :P


I ruda(!) Ewww :))


:***

niedziela, 6 lutego 2011

hop sa

Dość. Koniec. Już wystarczy.
Złych myśli, kiepskiego humoru, bezsensownych dni.
Jadę do Wrocławia, zdaje egzamin, dobrze się bawię i wracam tu na 2 tygodnie wypasionych ferii :))
Piszę afirmacje, wybaczam sobie, rozpieszczam się i kocham.
A z głowy eksmituję wszystkie cienie przeszłości.

Ostatecznie jesteśmy tym, co myślimy. Nasze emocje są niewolnikami naszych myśli, a my jesteśmy niewolnikami naszych emocji.

wtorek, 1 lutego 2011

Home my sweet home.

Tu wszystko jest ciepłe, dobre i ładnie pachnie :)



Oprócz pochodnych i macierzy studia nauczyły mnie doceniać chwile spędzane z bliskimi. 
Przykro tylko, że ktoś kogo uważałam za przyjaciela skreśla mnie ze swojego życia. Ale widocznie na to zasłużyłam.