czwartek, 28 kwietnia 2011

senty menty.


Zrobione dokładnie rok temu. Bardzo wyraźnie pamiętam każdy szczegół tego dnia. Tak wiem.. jestem sentymentalna, żyję przeszłością, ble ble.. Ale nie przeszkadza mi to, lubię wracać to miłych chwil. Nie chcę zapomnieć i nie rozumiem ludzi, którzy wymazują wspomnienia. Przecież czasem to jedyne co nam po kimś zostaje.

Natol zadała mi dziś pytanie za 100 punktów: Ej, co było rok temu?
Rok temu były matury!!! Chciałabym znów być tak wolna, a właściwie wyzwolona :p 
Trzymam kciukasy za wszystkich ;)

sobota, 16 kwietnia 2011

Gorący wiatr rozpala mnie - znowu jestem tam!

Szczytnicki zaliczony, można skreślić z listy ;) Ale jeszcze nie raz będę tam czytać i grzać się w słońcu. Wiosna rozkwita, nie tylko za oknem, ale też we mnie. Za tydzień będą moje ulubione święta i zastanawiam się, czy może tak jak kiedyś, w tym roku też coś we mnie zmienią... Nie wiem, ale chcę tego. Dodatkowo cieszy mnie ogromnie perspektywa zobaczenia ludzi których kocham no i może jakieś nowe zdjęcia ^^ Jak na razie delektuję się cudnym weekendem, a najlepsze dopiero przede mną ;) Buziak w czoło! ;*

niedziela, 10 kwietnia 2011

Breslau.







Zaczynam kochać Wrocław. Brukowane uliczki, kamienice, bulwary, mosty, skwery, zabytkowe kościoły i stare domy. To znów jest to to samo miasto, które poznałam dwa lata temu i które wtedy tak bardzo mnie zauroczyło, że postanowiłam spędzić tu studia. Teraz jeszcze dzięki Markowi Krajewskiemu patrze na nie oczami bohaterów jego książek i wszędzie czuję magię i duchy przeszłości. Jedyne co nie pozwala mi pokochać Wrocławia tak jak Zielonej Góry, to ludzie których wciąż mi tu brakuje.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Coco.

Jak na rasowego lenia przystało, wykorzystuję każdą okazję, by poobijać się w domu. I tak właśnie robię sobie weekend dłuższy o dwie i pół doby. Jak zwykle nie umiem nacieszyć się Zieloną Górą, a gdy ona zaczyna się robić rzeczywiście zielona, to już w ogóle nie mam ochoty stąd wyjeżdżać. Słońce, deptak, lody i bose nogi. Po zimie która trwała wieczność, te pierwsze dni ciepła są istnym spełnieniem marzeń :)